Witajcie Smyki!
Zaczynamy dziś od tego, że Maminy plan sprzątania nie został w pełni wykonany... Zostało jeszcze pranie pluszaków i przegląd moich zabawek. Mama mówi coś w wyrzucaniu tych popsutych... A przecież one właśnie są najfajniejsze...
We wtorek po południu, zanim pojechaliśmy do Babci Hani, odwiedziliśmy plac zabaw. Nie przepadam za placami zabaw, ale cóż. Najbardziej spodobała mi się furtka zamykająca ten plac zabaw. Zamykałem ją i otwierałem, zamykałem i otwierałem, zamykałem i otwierałem... Było extra! No i jeszcze rodzice namówili mnie na zjeżdżalnie... Nie podobało mi się, zjechałem tylko dwa razy... Najchętniej stałbym z boku i patrzył, jak bawią się inne dzieci... Mnie do zabawy nikt nie jest potrzebny, no, może czasami Mama, Tata albo Babcia... Ale inne dzieci? Nie. Mama zastanawia się, czy to przypadkiem nie przez to, że ciągle jeździmy do naszego lasku. Tam bawię się sam... Biegam, szaleję, sam grzebię w piasku albo rzucam kamykami do rzeki... Wszystko robię sam... W lesie nie spotykamy nikogo, żadnych dzieci... Może dlatego plac zabaw mnie nie ucieszył... Ale wieczorem byłem taki zmęczony tymi szaleństwami na dworze, że o 20 już smacznie spałem!
Całą środę spędziłem u Babci Hani... Mama jest zaskoczona, że u Babci jestem grzeczniejszy i nawet ładniej jem... A w domu przy jedzeniu Mama ciągle słyszy tylko "NIE" i wrzaski... Zupełnie nie ma pomysłu, czemu tak się dzieje... Czwartek spędziłem już z rodzicami... Byliśmy jak zwykle w naszym lasku, a po południu pojechaliśmy na dżipy... Zwykły dzień... Wczoraj cały dzień byliśmy z Mamą u Babci Uli... Tak dawno nie spędziłem z nią całego dnia... Zabrałem Babcię i Mamę na spacer do parku, widzieliśmy po drodze pociągi i koparkę. Odwiedziliśmy też Babcię i Dziadka mojej Mamy... Trochę się ich wstydziłem, bo widziałem ich chyba drugi raz w życiu... Z Babcią Ulą super się bawiłem... Pomagałem nawet robić pranie... Już nie mogę się doczekać dzisiejszego popołudnia - dziś też jedziemy do Babci Uli...
Tak wyglądał mój cały tydzień. Po środowym sprzątaniu Mama była wieczorem nieprzytomna ze zmęczenia... Musiała posmarować sobie rękę maścią, bo narzekała, że strasznie ją boli i nie może nią ruszyć... Chyba narzuciła sobie zbyt ambitny plan. I w dodatku go nie wykonała... Teraz musi liczyć na to, że jej pomogę, a raczej na to, że nie będę jej za bardzo przeszkadzał...
Pozdrawiamy wszystkich słonecznie i życzymy Wam miłej soboty... Do zobaczenia...
