czwartek, 1 października 2015

Jak to było, czyli marzec 2007 część II



NIE WYKONANY PLAN I BABCIOWY TYDZIEŃ!! - 2007-03-31 08:50

Witajcie Smyki!
Zaczynamy dziś od tego, że Maminy plan sprzątania nie został w pełni wykonany... Zostało jeszcze pranie pluszaków i przegląd moich zabawek. Mama mówi coś w wyrzucaniu tych popsutych... A przecież one właśnie są najfajniejsze...
We wtorek po południu, zanim pojechaliśmy do Babci Hani, odwiedziliśmy plac zabaw. Nie przepadam za placami zabaw, ale cóż. Najbardziej spodobała mi się furtka zamykająca ten plac zabaw. Zamykałem ją i otwierałem, zamykałem i otwierałem, zamykałem i otwierałem... Było extra! No i jeszcze rodzice namówili mnie na zjeżdżalnie... Nie podobało mi się, zjechałem tylko dwa razy... Najchętniej stałbym z boku i patrzył, jak bawią się inne dzieci... Mnie do zabawy nikt nie jest potrzebny, no, może czasami Mama, Tata albo Babcia... Ale inne dzieci? Nie. Mama zastanawia się, czy to przypadkiem nie przez to, że ciągle jeździmy do naszego lasku. Tam bawię się sam... Biegam, szaleję, sam grzebię w piasku albo rzucam kamykami do rzeki... Wszystko robię sam... W lesie nie spotykamy nikogo, żadnych dzieci... Może dlatego plac zabaw mnie nie ucieszył... Ale wieczorem byłem taki zmęczony tymi szaleństwami na dworze, że o 20 już smacznie spałem!
Całą środę spędziłem u Babci Hani... Mama jest zaskoczona, że u Babci jestem grzeczniejszy i nawet ładniej jem... A w domu przy jedzeniu Mama ciągle słyszy tylko "NIE" i wrzaski... Zupełnie nie ma pomysłu, czemu tak się dzieje... Czwartek spędziłem już z rodzicami... Byliśmy jak zwykle w naszym lasku, a po południu pojechaliśmy na dżipy... Zwykły dzień... Wczoraj cały dzień byliśmy z Mamą u Babci Uli... Tak dawno nie spędziłem z nią całego dnia... Zabrałem Babcię i Mamę na spacer do parku, widzieliśmy po drodze pociągi i koparkę. Odwiedziliśmy też Babcię i Dziadka mojej Mamy... Trochę się ich wstydziłem, bo widziałem ich chyba drugi raz w życiu... Z Babcią Ulą super się bawiłem... Pomagałem nawet robić pranie... Już nie mogę się doczekać dzisiejszego popołudnia - dziś też jedziemy do Babci Uli...
Tak wyglądał mój cały tydzień. Po środowym sprzątaniu Mama była wieczorem nieprzytomna ze zmęczenia... Musiała posmarować sobie rękę maścią, bo narzekała, że strasznie ją boli i nie może nią ruszyć... Chyba narzuciła sobie zbyt ambitny plan. I w dodatku go nie wykonała... Teraz musi liczyć na to, że jej pomogę, a raczej na to, że nie będę jej za bardzo przeszkadzał...
Pozdrawiamy wszystkich słonecznie i życzymy Wam miłej soboty... Do zobaczenia...



MAMA POTRZEBUJE WAKACJI - JADĘ DO BABCI!! - 2007-03-27 12:44 

Witajcie Smyki!
Zaczynamy od tego, że Nasz 4000 Gość pozostawił po sobie ślad! Tymi szczęściarzami byli Majeczka, Patryczek i mała Fasolka... Bardzo, bardzo im gratulujemy i dziękujemy za odwiedzinki...
Pod naszą wczorajszą propozycją wspólnej przejażdżki pociągiem podpisało się kilka Smyków. Musimy się jakoś umówić, kupić bilety i w drogę... W nieznane... Tylko co powie Mama? Pewnie się ucieszy, bo ostatnio mówi, że jestem nie do wytrzymania i potrzebuje wakacji... Dłuuuugich... Niestety nadal nie bardzo chcę jeść, Mama się denerwuje, ale chyba się powoli przyzwyczaja... Ja zazwyczaj wygrywam nasze jedzeniowe wojny...
Zbliżają się, wielkimi krokami, Święta Wielkanocne... Mama zaczyna właśnie generalne wiosenno-świąteczne porządki. Wysyła mnie dziś po południu do Babci Hani, żeby mieć choć chwilę spokoju. To znaczy spokoju i tak nie będzie mieć, bo zaplanowała sobie mycie okien, balkonu, sprzątanie w szafach, wyrzucanie moich starych zabawek - dlaczego? - i pranie pluszaków... Odpoczywać będzie pewnie dopiero w Święta...
Pozdrawiamy wszystkich bardzo, bardzo słonecznie i wiosennie... Życzymy Wam miłych marcowych spacerów! Do zobaczenia...



NA DIECIE, 4000 SMYK I NIE JESTEM OLIWKĄ!! - 2007-03-26 13:05 

Witajcie Smyki!
Wróciła wiosna!! Dzisiaj rano... Gdyby tylko przestało tak mocno wiać, bo chwilami aż trudno utrzymać mi się na nogach... Byliśmy już całą trójką na spacerze... Tacie udało się zrobić zdjęcie na pociągu... To mój pierwszy kontakt z pociągiem, bo do tej pory pociągi widziałem tylko z daleka. Muszę kogoś namówić na jazdę pociągiem... Tylko kogo?
Sobota była u mnie dniem bez jedzenia... Mama próbowała mnie namówić na śniadanie - po wielkich prośbach zjadłem połowę zrobionej kaszki... Jakoś więcej nie chciało mi się zmieścić... Na drugie śniadanie zjadłem kilka krakersów, banana i popiłem to mlekiem... I to by było na tyle! Obiadu nie tknąłem wcale... Chociaż była moja ulubiona zupa... Nie i koniec!! Nie spróbowałem nawet jednej łyżki! Tubisie też nie pomogły... Mama z Tatą mieli już dość i dali za wygraną. O 17 trochę zgłodniałem i u Babci Uli zjadłem pół kromeczki chleba z serem, poprawiłem krówka i kilkoma krakersami... Kolacji też nie jadłem... Mama się zastanawia, czy to jakaś moda... Czy ja przypadkiem nie zacząłem dbać o linię?!
Wczoraj w nocy zmienialiśmy czas na letni... Tylko Dziadek sobie o tym zapomniał i zabrał mnie na spacer godzinę później... A ja tak na niego czekałem... Staliśmy z Mamą w oknie i czekaliśmy, aż podjedzie Pandą... Całą godzinę Mama trzymała mnie na rękach! Dziś narzeka... Nie może podnieść nawet szklanki z herbatą...
A na koniec cytat z komentarza do naszej ostatniej notki! Witaj Oliwko.Masz bardzo ładne fotki oraz blog. oddaje głos na fotkę ocena 5. Pozdrawiam i zapraszam do odwiedzenia naszego bloga i ewentualną ocenę fotek konkursowych. Pozdrawiam pa Mama była zaskoczona, bo przez cały czas myślała, że jestem Kamilkiem, a nie jakąś Oliwką... Przypominamy więc... Mam na imię Kamil Patryk, jestem 100% facetem i kilka dni temu skończyłem 21 miesięcy... No.
Dziś odwiedzi Nas 4000 Smyk! Jak zwykle prosimy Go o zostawienie po sobie śladu...
Pozdrawiamy wiosennie i życzymy słonecznego dnia! PA PA


ŁOBUZIAK KOŃCZY DZIŚ 21 MIESIĘCY!!! - 2007-03-24 14:59

Witajcie Smyki!
Rany, ale mamy wiosnę!! Rodzice obiecywali mi, że wiosną będziemy chodzili na długie spacery... A tu co?! Siedzimy w domu... To znaczy nie siedzimy, bo o spokojnym siedzeniu nie ma mowy... Nudzimy się... Wczoraj cały dzień lał u nas deszcz, dobrze że nie śnieg, wiało paskudnie i nie było nawet mowy o spacerze... Pojechaliśmy więc na dżipa do PLAJADY... Objeździłem, co miałem objeździć, Tata kupił na lody i wróciliśmy do domu... Dziś też nie można iść na spacer, za bardzo wieje... Tatę i Mamę aż nosi, z chęcią gdzieś by się wybrali... Tata coś mówi o Górze Żar albo o Wiśle... Byle do wiosny...
Mama dopiero dziś rano, kiedy weszła na moją stronkę, zauważyła, że dziś kończę 21 miesięcy... Już!! Wyobrażacie sobie?! Jeszcze tylko trzy miesiące i skończę 2 latka... Mamie aż trudno w to uwierzyć... Rosnę... Jestem coraz starszy i mądrzejszy... Pokazałem, że niezły ze mnie Potworek i Maruda... Facet...
Pozdrawiamy wszystkich cieplutko i życzymy super popołudnia... Buziaki...


PIERWSZA KREW!!! - 2007-03-23 13:07

Witajcie Smyki!
Dziś notka będzie krwawa, więc wszystkich którzy nie lubią widoku krwi od razu ostrzegam... Wczoraj byliśmy całą trójką na spacerze w naszym lasku... Rano było jeszcze trochę śniegu, ale wieczorem wyszło słońce i wybraliśmy się na spacer. Już nie mogłem się doczekać... A i rodzicom przydała się chwila wytchnienia, po stresach jakich dostarcza im ostatnio administrator naszego neta... Ale miało być krwawo...
Wysiedliśmy z auta, zamknąłem samochód - własnymi kluczykami, a co - Tata znalazł mi świetny patyk... Zacząłem nim uderzać w ziemię i patyk nie wytrzymał - złamał się. Chciałem pobiec do Taty i pokazać mu patyk, na pewno znalazłby mi fajniejszy. I przebiegłem może ze trzy kroki i przewróciłem się! Obdarłem sobie palec do krwi... Nie wspomnę już o brudnych spodniach i kurtce, ale to już Mamine zmartwienie... Płakałem chyba z 5 minut... Ale w końcu jestem facetem i ile można ryczeć?! Kazałem Tacie znaleźć nowy patyk i jak gdyby nigdy nic zacząłem grzebać w ziemi. Jednak za każdym razem, kiedy uraziłem się w palec wołałem "PA, BO! AŁA!" i wystawiałem bolący paluszek do całowania. I tak kilkanaście razy w ciągu tego spaceru... Mama pomyślała, że może pomogą dziecięce plasterki. Pojechaliśmy do apteki i z plasterkami (z Puchatkiem) ruszyliśmy do Babci...
Babcia Hania prawie zemdlała, kiedy zobaczyła mój rozharatany palec... Mama umyła mi rączki, polała palec wodą utlenioną - przez cały czas płakałem... W końcu nie pozwoliłem sobie przykleić żadnego plastra... Nie dałem się przekonać i już...Co chwila wystawiałem paluszka do całowania, ale o plasterku nie było mowy... Przy kąpieli znów paluszek dał o sobie znać...
Dziś pojawił się strupek. I już nie wystawiam paluszka do całowania... Już mnie nie boli... Tak więc pierwszą przelaną krew mam już za sobą... Mama mówi, że to dopiero początek... A tak ogólnie to na spacerze było super!
Pozdrawiamy wszystkich wiosennie i życzymy miłego weekendu! PA PA


OD DZIŚ WIOSNA! CZY ABY NA PEWNO?? - 2007-03-21 11:17

Witajcie Smyki!
Dziś notki nie będzie... Zdjęcie, które Mama zrobiła rano przez okno, mówi samo za siebie... Jeśli ktoś miałby wątpliwości - dziś mamy PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY! Kalendarzowej, bo pogoda za oknem sami widzicie jaka...
A gdzie takie krajobrazy?! WIOSNO WRACAJ!


Pozdrawiamy Was wiosennie(?) i życzymy miłego dnia... PA PA


WRÓCIŁA ZIMA I URODZINY BARTOSZKA! - 2007-03-20 08:16


Witajcie Smyki!
Wróciła! Naprawdę wróciła zima... Wstaliśmy rano, patrzymy przez okno, a tam na dachach leży śnieg... Dopiero co Mama cieszyła się z wiosny.
Mama zaczyna się przekonywać, że owy Diabełek pozostanie z nami na dłużej. Po chorobie nie ma śladu, a moje diabelskie zachowanie zostało! Ile się dziś rano Mama naprosiła, żebym zjadł śniadanie. A ile było proszenia przy wczorajszej kolacji... Na szczęście śpię w nocy...
Wczoraj Mama wymyśliła, że niedługo trzeba by umyć okna. Ja jestem pierwszym ochotnikiem! Tylko Mama jakoś tak się nie cieszy... Dziś spojrzała na pogodę i przesunęła mycie na przyszły tydzień. Mówi, że jak tylko pomyśli o myciu okien i o praniu wszystkich firanek przechodzi ją dreszcz... Ja bym Jej naprawdę we wszystkim pomógł, ale jak nie, to nie...
Dziś swoje 1. urodzinki ma Bartoszek! Zdrowiej Nam szybciutko!
Życzę Ci szczęścia tak wielkiego jak ogrom nieba.
Słońca, które pomimo zła i okrucieństwa tego świata 
Dzień po dniu wstaje i obdarza nas ciepłem swoich promieni. 
Dużo wzlotów i szaleństw, 
Dobrych mądrych i oddanych przyjaciół, 
Cudownych uczuć, które zawsze trafiają w odpowiednie miejsce i do Odpowiednich ludzi. 
Wytrwałości, by każdy dzień był lepszy od poprzedniego 
Oraz aby nieosiągalne cele stały się zdobyczami codzienności 
I jeszcze jedno : abyś miłość czerpał z nieskończonego źródła! 
Pozdrawiamy wszystkich wiosennie (ze śniegiem) i życzymy miłego wtorku! PA PA



DZIŚ TEMATU NIE BĘDZIE... - 2007-03-19 11:26 

Witajcie Smyki!
Po chorobie nie ma już śladu! Hurrraaa!!! Tylko Potworek pozostał - ku utrapieni Mamy... Dziś byłem z Tatą na spacerze, pomimo deszczowej pogody... I od razu wszedłem w kałużę!! Aż Tata bał się wracać do domu - bał się, że Mama będzie na Nas krzyczeć. Ja tam się nie bałem...
Nie mamy dziś pomysłu na nową notkę, dlatego pokażemy Wam, jak wyglądam podczas jednego z moich gorszych dni...
Mamy też zdjęcie, na którym Mamie udało się uchwycić śpiącego Potwora... To bardzo rzadkie chwile...

Bardzo mocno pozdrawiamy Bartoszka, który jest chory - ma anginę... Życzymy ci dużo zdrowia! Bierz dzielnie te zastrzyki i zdrowiej szybciutko!!! Przecież jutro masz urodzinki!!! Buziaki...
Pozdrawiamy wszystkich wiosennie i życzymy miłego poniedziałku! PA PA


ZMIENIAM SIĘ W POTWORA!!! - 2007-03-17 09:30

Witajcie Smyki!
Kilka dni temu Mama z Krugersonowego Klubu Potworów, napisała nam w komentarzach, że moje zamiłowanie do natury – czyt. kamieni i patyków – przypomina jej trochę upodobanie starszego Krugersona - Dużego Potwora. Mama trochę się przestraszyła, bo pomyślała sobie, że to chyba niemożliwe, żeby taki grzeczny chłopak, jak Ja, zamienił się w potworka… A jednak. Nie minęły nawet dwa dni, a objawiłem się Mamie w roli takiego właśnie potwora… I to z jakimi rogami! Wszystko jest na nie, potrafię wrzeszczeć – jak tylko coś jest nie po mojej myśli, wcale nie chce jeść – czasem w jedzeniu pomagają Teletubisie albo Odlotowe Agentki. A jak już coś wezmę do buzi – zaraz wypluwam… Co chwilę sprawdzam wytrzymałość kolejnego auta – rzucam nimi z całej siły o podłogę. Podobnie sprawdzam jakość kubeczków do picia, talerzyków, miseczek, no i wszystkiego co nawinie mi się pod rękę. Niektóre rzeczy wytrzymują nawet kilka takich testów, a niektóre – rozsypują się już po pierwszym rzucie. Mama grozi, że schowa mi wszystkie zabawki, ale jeszcze tego nie zrobiła, więc korzystam, póki mogę… Muszę się jeszcze przyznać, że czasem - bardzo rzadko - zdarza mi się uderzyć, uszczypać lub ugryźć Mamę i Tatę... A co! Niech Mama się przygotuje na to, że nie zawsze będę Aniołkiem! A jaki problem jest z ubraniem mnie na spacer! No, a później z namówieniem do wyjścia z domu albo do powrotu! Istne PIEKŁO!!! Kiedy tylko Pan Doktor stwierdził u mnie infekcję, Mama myślała, że to może ten wirus jest winowajcą mojej przemiany! I nawet się ucieszyła, że jak tylko poczuję się lepiej, wtedy wszystko wróci do normy… A tu nic z tego! Wirus już prawie pokonany, a Kamilek-Potwór pozostał… No, może jeszcze nie Potwór, ale na pewno Diabełek! I to z taaakimi rogami!
Jednak na swoja obronę muszę dodać, że miewam też lepsze dni. Czasem pomagam Mamie w praniu i prawie zawsze w odkurzaniu. Są na to dowody – zdjęcia. Więc Mamo nie narzekaj! Nie jest źle!




Prawie całe dni spędzamy teraz w domu! Na szczęście – w przerwach w pokazywaniu swojej diabelskiej natury – bawimy się z Mamą klockami. Oto moje ostatnie dzieło – stajnio-garaż! Niestety w trakcie zabawy okazało się, że mam za mało klocków na stajnię i na garaż, musieliśmy więc wymyślić takie coś 2 w 1.
Dziś swoje imieniny obchodzi Patryczek! Życzymy ci Patryczku zdrowia, szczęścia, powodzenia, dużo słonka i radości, mnóstwo zabawy i uśmiechu. Wszystkiego naj! 
Pozdrawiamy wszystkie Smyki wiosennie! Życzymy Wam miłego weekendu i trzymajcie się cieplutko! PA PA


MAMA PRZY TABLICY!!! - 2007-03-15 12:44

Witajcie Smyki!
Ach... Wiosna w pełni, Nas rozkłada jakiś wirus. To znaczy mnie i Mamę... Obydwoje chorujemy. We wtorek odwiedziła mnie Babcia Ula. Ale miałem Jej do pokazania nowych aut! Dawno u mnie nie była i stąd te zaległości. Najpierw bawiliśmy się autami, potem Babci powiedziała mi świetny wierszyk "Do biedronki przyszedł Żuk...". Mama teraz też stara się go sobie przypomnieć, ale nie bardzo jej wychodzi. Zawsze gubi środek... Pogoda u mnie super. Wczoraj po południu pozwoliliśmy Mamie odpocząć i pojechaliśmy z Tatą do Babci Hani. Pobiegałem sobie trochę po ogródku, bo już nie mogłem wytrzymać w domu...
Wczoraj moja Mama została wywołana do tablicy i z tej okazji przemówi osobiście.
Wczoraj zostałam wywołana do tablicy przez Jolę, mamę Bartoszka, a dziś przez mamę Kamilka Dominika, i od razu zaczęłam się zastanawiać nad tajemnicami, które można ujawnić na łamach kamilkowego bloga. Oto kilka. Zaznaczam, że nie będą to żadne rewelacje, bo ja w zasadzie należę do bardzo spokojnych osób (do czasu). 
1. W podstawówce śpiewałam w szkolnym chórze – moja „kariera” skończyła się po około roku, kiedy chór zaczął prowadzić organista, pisałam również opowiadania – niestety żadne z nich nie przetrwało do dziś…Do teraz lubię malować obrazki, chociaż od kiedy urodził się Kamilek zupełnie nie mam na to czasu…
2. Panicznie boję się żab! Kiedy tylko zobaczę albo usłyszę żabę, jestem w stanie rozpłakać się ze strachu – a może z obrzydzenia – na środku ulicy. Za to bardzo lubię ślimaki – tylko te ze skorupkami, gołych się brzydzę. Jak byłam mała, bawiłam się z nimi w ogródku… 
3. Kiedyś sama – w podstawówce, na którejś przerwie, z nudów – obcięłam sobie i koleżance grzywkę. Nie muszę chyba mówić jak wyglądałyśmy. Do tej pory jest to temat do żartów… 
4. Jestem okropnie nieśmiała i wstydzę się ludzi. Potrzebuję dłuższego czasu, żeby zacząć rozmawiać. Wstydzę się o cokolwiek poprosić, zwrócić komuś uwagę – nawet dziecku, nigdy sama nie zaczynam rozmowy, nie lubię rozmawiać przez telefon… Ale kiedy się już kogoś bliżej poznam – buzia mi się nie zamyka i nie mogę się z nią nagadać. Równocześnie bardzo często zdarza mi się najpierw coś powiedzieć, a dopiero potem pomyśleć… 
5. Uwielbiam oglądać mecze piłkarskie. Piwo, chipsy i mecz… Najbardziej włoską i niemiecką ligę… A tak dla równowagi lubię też łyżwiarstwo figurowe i gimnastykę artystyczną – oczywiście oglądać, a nie uprawiać… 
I już? Jest jeszcze kilka rzeczy, które mogłabym o sobie powiedzieć. 
6. NA DOKŁADKĘ – kiedyś obgryzałam paznokcie, nie umiem pływać – chociaż zawsze chciałam się nauczyć, jestem potwornym leniuchem – urodziłam się w niedzielę, a mówi się, że osoby urodzone tego dnia są właśnie leniuchami, mam strasznie wybiórczą pamięć, uwielbiam podróże autem albo pociągiem, nie mam prawa jazdy i nigdy nie będę miała, bardzo nie lubię, kiedy podczas jazdy samochodem mijają nas Tiry – wydaje mi się zawsze, że jaką prosto na nas, lubię horrory – mimo to, zawsze podczas nich chowam twarz w poduszkę.Oto cała Ja.
A teraz mam nie lada problem z wytypowaniem następnych 5 Mam. Ale spróbujmy. Wywołuję do zwierzeń:
Mamę Martusi i Kubusia
Kasię - Mamę Kubusia
Mamę DonKamilla
Gosię - Mamę KamilJanka
Gabrysię - Mamę Krystianka i Bartoszka
Dziękujemy wszystkim za życzenia, pozdrawiamy Was cieplutko i życzymy udanego dnia! Buziaki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz