Witajcie Smyki!
Nie wiadomo kiedy minął luty! Dziś ostatni dzień... Potem marzec, kwiecień i w końcu wiosna! Razem z Mamą nie możemy się już doczekać! Może w końcu przestanie padać i będziemy mogli codziennie chodzić na spacery?! A tak? Od poniedziałku siedzę w domu... To znaczy nie siedze, bo razczej biegam i szaleją, a Mama co chwila wymyśla mi nowe zajęcia... Tata z resztą też. Bawimy się więc klockami i autami, dużo rysujemy i szalejemy... Zbudowałem trąbki dla siebie i dla Mamy - urządziliśmy sobie koncert trębaczy... Było super! Mama bardzo lubi patrzeć, jak sprawnie radzę sobie z budowaniem z klocków i jak ładnie potrafię się sam bawić. A to przecież nic trudnego? Pod koniec zabawy klockami stwierdziłem, że mam ich stanowczo za mało i powiedziałem do Mamy "DZIADZIA SIP... TU" - żeby Dziadek dokupił mi klocków i wsypał do skrzyni. Mama zrozumiała i wczoraj przekazała wiadomość Dziadkowi. Teraz czekam...
Wczoraj dzień również spędziliśmy w domu! Ale ile można? Najgorsze jest, że wrócił Kamil-Niejadek i Maruda... Znów wcale nie chciałem jeść obiadu! Mama jednak zna winowajcę - to 16 ząbek, który wykluje się lada dzień! Byle szybko, bo jeszcze kilka takich niejadkowych dni, a zupełnie stracę siłę na zabawę!
Dziś zgodnie z tematem pokaże Wam moją Żabę! Dostałem ją od Babci Uli! Żaba to moja najlepsza przyjaciółka! Razem się bawimy, karmię ją i kładę się z nią spać... Towarzyszy mi cały dzień.... Oto my - JA I ŻABA!
Wczoraj odwiedził Nas nasz 3000 gość. Niestety nie pozostawił po sobie śladu... Szkoda. Ale razem z Mamą postanowiliśmy, że uznamy za honorowego 3000 gościa Kamilka, który tak naprawdę był gościem nr 2999. Nam to nie przeszkadza...
Pozdrawiamy cieplutko i życzymy wszystkim Smykom bezdeszczowej, słonecznej pogody i miłej środy! PA PA
SPORTOWA DOLINA BEZ ŚNIEGU! - 2007-02-26 08:52
Witajcie Smyki!
Zaczynamy Naszą notkę od piątku. Niestety piątek był bardzo mroźny i wcale nie chciałem chodzić po dworze - wolałam zostać w ciepłym domku. Tata co prawda próbował mnie namówić na spacer, ale zaraz pa wyjściu z domu od razu zawołałem "BRRR... DOM... CIEP" (tzn. zimno, w domu cieplej). Tak więc cały dzień spędziliśmy w domu i daliśmy Babciom okazję do zatęskienia za mną... Mama mówi, że zabawa ze mną w domu jest o wiele trudniejsza niż pójście na spacer i trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby mnie czymś zainteresować... Ale przecież trochę gimnastyki jeszcze nikomu nie zaszkodziło!
W sobotę znowu było strasznie mroźno, ale już nie można mnie było utrzymać w domu. Po drodze do Babci Uli pojechaliśmy na nową górkę w Sosnowcu. To znaczy górka jest już stara, ale w styczniu było otwarcie Sportowej Doliny. Ośrodek umieszczony jest na terenie górki środulskiej, w samym centrum Sosnowca. Różnica wzniesień wynosi 50 metrów. Łączna długość tras (4 trasy ratrakowane i naśnieżane) to 1200 metrów. Wszystkie są oświetlone. Jedna nartostrada o długości 450 metrów, jedna trasa czerwona o długości 450 metrów, dwie trasy małe 150 metrów stopień trudności łatwy(zielony). Na terenie ośrodka znajduja się 2 bary, wypożyczalnia sprzętu (całość to najnowsza kolekcja Rossignola), szkółka narciarska, serwis. Na terenie ośrodka nie zabraknie oczywiście snowparku.
Mimo zimna w końcu mogłem sobie spokojnie pobiegać po pustym parkingu - o ile można oczywiście spokojnie biegać! Potem wyciągnąłem Tatę na stok dla narciarzy - pusty oczywiście, bo śniegu u nas nie ma, a armatki stoku jeszcze nie naśnieżyły. To znaczy były resztki sztucznego śniegu, ale tak zmrożone, że nie mogłem chodzić i co chwilę się przewracałem. Zaraz zainteresował mnie wyciąg i musiałem go dokładnie obejrzeć, a tuż obok stał prawdziwy ratrak! Bardzo mi brakowało spacerów i wcale nie chciałem wracać do auta. Tata podstępem wziął mnie na ręce i przerwał zabawę! Tata z Dziadkiem już planują, że kiedy trochę urosnę zapiszą mnie do szkółki narciarskiej - będę więc narciarzem! Szkoda, że zima w tym roku nie dopisała, bo nigdy nie widziałem takiego narciarza! A i Tata w tym roku nie był na nartach..
Pozdrawiamy wszystkie Smyki cieplutko i życzymy Wam miłego poniedziałku! PA PA
GARBUS I MAMA NA SPACERZE! - 2007-02-23 10:23
Witajcie Smyki!
Zaczynamy notkę od środy... Mama wykorzystała piękna pogodę i umyliśmy razem okno - co prawda tylko jedno, bo na tyle Mamie pozwoliłem, ale to i tak dużo. Dostałem własny spryskiwacz i szmatkę - wołałem przy myciu "PSIK PSIK!". Potem, oczywiście razem z Mamą, zrobiliśmy pranie - pomagałem wkładać brudne ubrania do pralki. Gorzej było z wieszaniem, bo wywaliłem czyste pranie na pogłogę i zabrałem sobie miskę do zabawy... Mama jakoś nie podzielila mojego entuzjazmu i trochę się zezłościła...
A po południu pojechaliśmy do Babci Hani i mieliśmy ogromne szczęście, bo przed domem stał garbus Wujka Marcina! Musiałem chociaż przez chwile usiąść za kierownicą... Ale było super! Zobaczcie...
Wczoraj z samego rana zabraliśmy Mamę na spacer! Zazwyczaj rano nie ma ochoty wychodzić, ale wczoraj się zgodziła... Zabraliśmy Ją do pobliskiego lasku. Byłem bardzo szczęśliwy, że mogę pokazać Mamie swoje ulubione miejsca! Biegałem cały czas i wołałem "MAMA! MAMA CHODŹ!". Najpierw pokazałem Mamie gdzie chowamy mój ulubiony kijek, potem pokazałem swoją ulubioną starą beczkę, po której walę patykami... Potem rysowaliśmy kijami po piasku i wspinaliśmy się na wał, żeby za chwilę z niego zejść wprost nad rzekę... Nad rzeką Mama widziała piękne duże bazie, które zawsze kojarzą się Jej ze zbliżającą się wiosną... Szliśmy kawałek nasypem, ale już po chwili wołałem "SIAM!" i zacząłem sam schodzić... Zaprowadziłem także Mamę do dołka z piachem - i znów grzebaliśmy z Mamą kijami... Nie wiedziałem, że Mama tak jak Ja lubi bawić się patykami. Na koniec kazałem Tacie zrobić zdjęcie w miejscu, gdzie zawsze się fotografujemy... Niestety zaczęło padać - taki okropnie zmrożony deszcz brrrr - i musieliśmy biegiem wracać do samochodu...
Dziś już Mama z Nami nie pojechała do lasku. Może i dobrze, bo jest straaasznie zimno i nawet ja nie miałem ochoty na spacer. Wróciliśmy więc szybko do domku - do Mamy...
Mama dopiero teraz zauważyła, że dziś kończę 20 miesięcy! JUŻ! Ale ten czas gna do przodu...
Pozdrawiam wszystkich cieplutko i życzę Wam miłego dnia! PA PA
GORSZY DZIEŃ I POPRAWA WIZERUNKU! - 2007-02-21 09:24
Witajcie Smyki!
Zacznę od spotkania z Oliwierkiem. W poniedziałek po obiedzie, pojechaliśmy do SMYKA kupić Oliwierkowi jakiś ładny prezent. Mama wybrała błękitny, polarkowy kocyk. Cioci Uli bardzo się spodobał i powiedziała, że chciałaby taki dla siebie. Prezent okazał się strzałem w 10, bo Ciocia właśnie myślała o nowym kocyku... A to my, tzn. Ja i Oliwier... Już niedługo, za rok - który zleci zbyt szybko - Oliwierek będzie takim łobuzem jak Ja!
Wczoraj za to miałem znów gorszy dzień! To znaczy miałem ochotę na zabawę, tylko do jedzenia obiadu jakoś nie bardzo... Mama ugotowała moją ulubioną ogórkową z mięskiem i ziemniaczkami, ale nie mogła mnie namówić do zjedzenia chociaż łyżeczki. A to przecież moja ulubiona zupa była! Uciekałem przed Mamą z płaczem i wrzeszczałem "NIE ZIUP! NIE ZIUP!" Mama trochę się zdenerowała i wezwała na pomoc Tatę.... Tata też z początku nic nie zdziałał. Dopiero po około godzinie, po dwukrotnym przygrzaniu zupy i puszczeniu płyty z Tubisiami zdecydowałem, że jestem głodny... A zupa była pyszna - jak zwykle! Mama zastanawia się dlaczego marudzę tak tylko przy jedzeniu śniadań, obiadów i kolacji? Dlaczego wszystko inne zjadam z przyjemnością i nie chodzi tylko o słodycze? A skąd JA mam to wiedzieć! Mam przecież dopiero niecałe 20 miesięcy i nie muszę wiedzieć takich rzeczy.
A na koniec - dla poprawienia mojego wizerunku niejadka - Mamine ulubione zdjęcia...
Pozdrawiamy wszystkich cieplutko! Życzymy miłej środy! PA PA
KAMILEK CHŁOPCZYK! - 2007-02-19 09:03
Witajcie Smyki!
Na początku chcę Wam pokazać małego Oliwierka... Jest taki malutk i śliczny. Ciocia z Wujkiem zaprosili Nas dziś do siebie, żebyśmy poznali maluszka, więc już niedługo go zobaczymy na żywo, a nie tylko na zdjęciach. Musimy jeszcze pojechać i kupić Oliwierkowi jakiś prezent, ale tym to już zajmie się Mama.
Przy okazji niemowlęcych zdjęć pokażę Wam własne zdjęcie, zrobione jeszcze w szpitalu. A to JA - KAMIL!
Urodzinowy dzień minął bardzo spokojnie, bez hucznej imprezy. Ja tam bym wolał takie urodziny z mnóstwem gości i górą prezentów, ale Tata tak nie chciał. Dziwni są ci dorośli, co? Weekend też minął leniwie i rodzinnie - jak zwykle z resztą. Na szczęście wczoraj świeciło cudne słońce - i był szczypiący w policzki mrozik - i wiecie co? Przyjechał do Nas rano Dziadek i zabrał mnie na spacer! Ale byłem zaskoczony widokiem Dziadka... Pojechaliśmy zobaczyć pociągi - to ostatnio moje ulubione miejsce spacerów...
A teraz trochę w temacie "kamilek chłopczyk". W sobotę Mama wołała do mnie KAMILEK CHŁOPCZYK i strasznie mi się to zawołanie spodobało. Śmiałem się i nie mogłem przestać... Teraz potrafię już powiedzieć "DZIDZI CHŁOP" i cała rodzina się śmieje... Niestety nie umiem powiedzieć "Kamilek" i nikt nie może mnie tego nauczyć...
Dziś u mnie nie jest już tak ładnie, nie świeci słońce i jest pochmurno. Po południu jedziemy na niemowlęce zakupy, a potem do Oliwierka... Szkoda, że jest taki malutki i nie można się z nim jeszcze bawić...
Zapomniałbym! W piątek odwiedził nas 2700 gość! Gościem była Karolinka - bardzo dziękujemy za czujność i zostawiony komentarz.
Pozdrawiamy wszystkie Smyki gorąco i życzymy Wam udanego poniedziałkowego dnia...
PA PA
URODZINY TATY! - 2007-02-16 10:28
Witajcie Smyki!
Dziś u Nas wyjątkowy dzień - URODZINY TATY! Składamy Tacie gorące życzenia i całujemy Go baaardzo mocno!
... Żyj tak, aby każdy kolejny dzień był niesamowity i wyjątkowy.
Wypełniaj każdą chwilę tak, aby potem wspominać ją z radością.
Czerp energię ze słońca, kapiącego deszczu i uśmiechu innych.
Szukaj w sobie siły, entuzjazmu i namiętności.
Żyj najpiękniej jak umiesz. Po swojemu. Spełniaj się...
Walentynkowy wieczór był dla rodziców całkiem zwyczajny. No, może nie całkiem, bo Ja byłem u Babci. Wieczór rodzice spędzili w domu, z kieliszkiem wina w ręce, i oglądali zaległe filmy. Było cicho i spokojnie, jak nigdy...
A u Babci Hani było super, jak zwykle... Szalałem, bawiłem się z Dawidem i Babcią, trochę pomęczyłem Dziadka. Najważniejsze jest to, że Babcia uczyła mnie nowych słówek - "mama Agata" i "tata Rafał". Kiedy rodzice przyjechali po mnie wieczorem od razu się pochwaliłem i wołałem za Nimi "MAMA GA! TATA JA!". Ale byli zdziwieni, że tak szybko się tego nauczyłem... A przecież to nic takiego... A przy okazji pokaże Wam wszystkie moje auta...
Dziś u Nas jesień, brzydka pogoda, pada deszcz i niestety nie da się iść na spacer. Czeka mnie więc kolejny dzień w domu, chyba że rodzice coś wymyślą... Na przykład wyprawę do PLEJADY na auta - nie miałbym nic przeciwko temu!
Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko. Dziękujemy za życzenie walentynkowe... Życzymy Wam miłego piątkowego dnia!
PA PA
TROCHĘ WALENTYNKOWO... - 2007-02-14 12:18
Witajcie Smyki!
Dziś Święto Zakochanych! Przesyłamy Naszej całej rodzinie - tej bliższej i dalszej, wszystkim Smykom i ich rodzinom, Naszym przyjaciołom i znajomym, a także tym których nie znamy gorące buziaki! Najważniejsze jest to, żeby kochać się codziennie, każdego dnia, a nie tylko w tym dniu, prawda?
"...Miłość to nie staw, w którym
można zawsze znaleźć swoje odbicie.
Miłość ma przypływy i odpływy.
Ma też swoje rozbite okręty,
zatopione miasta, ośmiornice
i skrzynie złota oraz pereł.
Ale perły leżą głęboko..."
Dziś rodzice oddają mnie do Babci Hani, a sami urządzają sobie Walentynkowy wieczór... Tak rzadko mają czas tylko dla siebie... Zwłaszcza, że ostatnio wolę jak Mama się mną zajmuje. Cały dzień wołam tylko MAMA! MAAMAA! Aż uszy puchną... Kocham moją Mamę... Uśmiecham się specjalnie dla Niej, przytulam się... Nie ma to jak Mama!
Pozdrawiam Was walentynkowo i życzę Wam miłego dnia... Buziaki...
PA PA
SŁODKI BUZIAK I MALEŃKI OLIWIEREK! - 2007-02-12 09:22
Witajcie Smyki!
Zaczynamy od najważniejszego! W niedzielę o 4.17 rano Cioci Uli i Wujkowi Tomkowi urodził się synek - Oliwier! Miał 56cm i ważył 3550g. Jest śliczny i co najważniejsze zdrowy. Jeszcze go nie poznaliśmy i już nie możemy się doczekać, żeby odwiedzić Ciocię, Wujka i małego Oliwierka...
W dniu Twojego przyjścia na świat
życzymy Ci Oliwierku, aby każda łza w Twoim życiu
była łzą szczęścia, a uśmiech Twój
zjednywał wszystkie wokół serca...
Mama znalazla ostatnio moje zdjęcie USG. Spójrzcie jaki byłem jeszcze przed urodzeniem, prawie 2 lata temu... Mama strasznie się rozczula, kiedy patrzy na to zdjęcie...
Teraz wyglądam "trochę" inaczej, co? Tak właśnie wyglądam po zjedzeniu czekolady. Słodkie buziaki...
Weekend minął nam spokojnie i rodzinnie. Bawiłem się z rodzicami i moim kuzynem Dawidem. Tylko śniegu ciągle u Nas brak... Trochę szkoda, bo mam wielką ochotę ulepić bałwana... A tu dalej pogoda wiosenno jesienna... No trudno...
Pozdrawiamy wszystkie Smyki cieplutko i życzymy Wam miłego poniedziałku! Trzymajcie się!
PA PA
CHORE DRZEWO I NAPRAWDĘ OSTATNI ŚNIEG! - 2007-02-10 10:17
Witajcie Smyki!
U mnie cały czas pogoda wiosenno-jesienna. Spadł śnieg, w czwartek, ale zaraz cały stopniał. Na szczęście Tacie udało się zrobić zdjęcie - teraz to może naprawdę ostatni śnieg... Zazdroszczę wszystkim Smykom, u których jest teraz zima... Pojeździłbym na sankach, a tak...
W czwartek byłem z rodzicami, bo niby z kim innym, w parku. Biegałem sobie spokojnie od drzewa do drzewa, aż tu nagle zobaczyłem... Chore drzewo! Miało pień pogryziony przez psy i miało oderwaną korę... Ale mi go było żal. Zacząłem krzyczeć "PAM DO DO!" tzn. "pan doktor" i bez zastanowienia dałem drzewu buziaka. Mnie taki buziak zawsze pomaga, może więc drzewu też, prawda?
Po spacerze pojechaliśmy do PLEJADY na auta i spotkaliśmy tam znajomych rodziców z dzieciakami - Adasiem i Emilką. Super się z nimi bawiłem! Niestety rodzicom i tym znajomym skończyły się 2 złotówki, co oznaczało koniec zabawy. Szkoda, bo dopiero się rozkręcaliśmy...
A wczoraj całe popołudnie spędziłem w domu - lał deszcz OCZYWIŚCIE! Za to udało się nam być 12000 gościem u Mai i Patryczka. Oto niespodzianka przygotowana przez ich Mamę - ślicznie dziękujemy!
Pozdrawiamy Was cieplutko i miłej soboty życzymy!
DO ZOBACZENIA
SPOTKANIE OKO W OKO & SZKOLONY KAMIL! - 2007-02-07 13:27
Witajcie Smyki!
Zabieramy się do pisania - tzn. Mama się zabiera... Od początku. Niespodzianka imieninowa dla Mamy - udana, została oceniona na 5. Rano Mama dostała słodkiego buziaka od Taty i trochę mokrego - idą mi następne ząbki i znów się ślinię... - ode mnie. Potem weszła na stronę i baardzo się ucieszyła z prezentu! Udało się Nam... Przy okazji Mama bardzo dziękuje wszystkim za życzenia!
Dziś cały dzień jestem u Babci Hani - rodzice zrobili sobie wieczór i dzień wolnego beze mnie. Ciekawe co robią? Nieważne. Ja zamierzam się świetnie bawić! Wiece co, dziś w nocy spadł śnieg! Nie jest go dużo, nie można iść na sanki ani ulepić bałwana, ale śnieg to śnieg! Może wróci zima?
Od kilku dni przechodziłem intensywne szkolenie pod okiem Mamy. Wczoraj miałem egzamin. Otóż - Mama uczyła mnie mówić "babcia Hania". Ćwiczyłem, ćwiczyłem i udało się! Babcia Hania była szczęśliwa. Co prawda mówiłem też "mama Hania" i "tata Hania", ale Babcia już nie zwróciła na to uwagi... Teraz muszę jeszcze nauczyć się mówić "babcia Ula", żeby było sprawiedliwie...
Acha, chciałem pokazać Wam jaki jestem odważny. Zobaczcie, oto moje bliskie spotkanie - oko w oko z tygrysem. Wynik tego spotkania niech pozostanie tajemnicą!
Pozdrawiam wszystkich cieplutko i życzę Wam miłej środy!
Kamilek z Mamą
PA PA

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz